Sztuczna inteligencja wykryje koronawirusa po kaszlu

Sztuczna inteligencja wykryje koronawirusa po kaszlu

Lekarze niejednokrotnie nie potrafią stwierdzić, czy konkretna osoba jest zarażona koronawirusem. Głównie z tego powodu rozwinęła się pandemia, z którym do tej pory się nie uporaliśmy. Ostatecznie obecność wirusa w organizmie potwierdzają testy, na wyniki których trzeba trochę poczekać. Okazuje się jednak, że proces ten mogą znacznie przyspieszyć innowacyjne technologie. Chodzi o sztuczną inteligencję, o której coraz częściej się mówi także w przypadku metod leczenia i diagnozowania.

Okazuje się, że algorytmy mogą pomagać nie tylko w przypadku projektowania rozrywek takich jak darmowe pieniądze albo wyszukiwarki internetowe. Stworzono bowiem model sztucznej inteligencji, który diagnozowałby koronawirusa po nagraniu kaszlu. Wykrycie takiego zagrożenia na podstawie dźwięku byłoby prawdziwym przełomem i mogłoby się przyczynić do skuteczniejszego leczenia. Poza tym szybsza wykrywalność gwarantowałaby także szybsze odizolowanie osób zakażonych od zdrowych i w ten sposób wektor przenoszenia wirusa mógłby być skutecznie zminimalizowany.

Diagnoza AI stuprocentowo skuteczna

Warto też zauważyć, że badania i testy pokazały, iż w przypadku tego algorytmu sztuczna inteligencja osiąga prawie stuprocentową skuteczność. Jest to także osiągnięcie kluczowe z uwagi na kwestie finansowe. Jak wiadomo, przecież testy na koronawirusa są niezwykle kosztowne, a do tego będą wymagać laboratoriów. Poza tym, aby przejść taki test trzeba oczywiście wyjść z domu, aby próbki mogły być pobrane. Jest to więc spore wyzwanie logistyczne i gospodarcze, bez względu na to, o jakie państwo chodzi. Algorytmy sztucznej inteligencji, które opracowali naukowcy z MIT (Massachusetts Institute of Technology), byłyby więc tutaj perfekcyjnym wręcz rozwiązaniem, ponieważ nie są tu potrzebne w zasadzie żadne nakłady finansowe. To, co jest niezbędne, to tylko nagranie kaszlu.

Kilkadziesiąt tysięcy nagrań z kaszlem

Badacze amerykańscy oczywiście musieli swoje badania przygotować na bardzo dużą skalę. Przez kilka miesięcy trzeba było zebrać aż 70000 nagrań. Każdy z nich to było kilka kaszlnięć. To z kolei zapewniało aż 200 000 próbek kaszlu. Poza tym osoby, które zostały objęte badaniami i złożyły próbki, miały obowiązek wypełnić ankietę. Ostatecznie w bazie zgromadzono 2,5 tys. nagrań i kaszlu osób, które potwierdziły, że są chore na koronawirusa. Tu z kolei zestawiono z 2,5 tys. innych próbek losowo wybranych. Wyniki bardzo wyraźnie pokazały, że kaszel covidowy jest charakterystyczny i będzie się wyróżniać, jeżeli chodzi o porównanie z kaszlnięciami występującymi w innych chorobach. Ważne jest tutaj w tych badaniach to, że ludzkie ucho nie ma możliwości wyłapać właśnie tej różnicy. Bez żadnego problemu próbę tę przechodzi jednak algorytm i bez żadnego problemu diagnozujemy kaszel wywołany przez koronawirusa. Skuteczność była tu niemal stuprocentowa, bo w przypadku tysiąca próbek AI prawnie wskazała aż 98,5 procent osób chorych na COVID-19.

Jak w praktyce sztuczna inteligencja mogłaby nam pomóc?

Łatwo więc sobie wyobrazić, że w praktyce zastosowanie tego rodzaju narzędzia diagnostycznego mogłoby w znacznym stopniu ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa. Oczywiście musiało ono być wdrożone do użytku globalnie i to natychmiast. Inną sprawą jest to, że wszyscy musieliby się tu zastosować do takich samych praktyk. Wszyscy przecież musielibyśmy wykorzystywać taką technologię, zanim wejdziemy do klasy albo na halę produkcyjną w fabryce, czy też do restauracji. Dobrą wiadomością jest to, że już tworzone są bezpłatne aplikacje, które wykorzystywałyby taką technologię. Poza tym wystarczyłoby tutaj nagranie z telefonu i nie byłby wymagany czuły specjalistyczny mikrofon. Algorytm może sobie bowiem poradzić nawet z nagraniami o niskiej jakości.